Na pięknej polanie, obok strumienia stał dąb. Był szczęśliwy, spokojny i żyło mu się wspaniale. Pewnego dnia przyszli ludzie, coś pomierzyli i odeszli. Wtedy drzewo powiedziało:

– Dziwni są Ci ludzie. Stale zajęci jakimiś sprawami, przychodzą, odchodzą, ale nic nie robią, nigdzie nie mogą zagrzać miejsca.

– Poczekaj. Gdy pojawiają się ludzie, może to oznaczać zmiany – odpowiedział strumień – Tam, gdzie płynę istnieje ich świat. Zwariowany i szalony. Wszystko chcą przestawiać i układać według własnego pomysłu. Przestawiają mnie, wlewają w betonowe okręgi, a ja… No cóż. Nie mam wyjścia, muszę się dostosować. Zrozumiałem, że z ludźmi nie warto walczyć, ale można się do nich dopasować i żyć z nimi w zgodzie.

Drzewo zadumało się i rosło dalej, bo taka była jego natura. Potrafiło rosnąć, wypuszczać liście, a potem owoce, żeby na jesień zrzucić swoją kolorową szatę, a zimą zasnąć.

Po jakimś czasie wjechały ciężarówki, ludzie rozłożyli betonowe bloki, poukładali cegły. Z pięknej polany zrobił się plac budowy. Drzewo zaczęło obawiać się zmian. Dotąd wspaniale mu się żyło na tej pięknej łące, gdzie słońce ogrzewało jego liście i konary, gdzie przychodziły zwierzęta i rozmawiały z nim oraz strumieniem.

Pewnego dnia ludzie podeszli do drzewa i powiedzieli:

– Trzeba je przesadzić. Tutaj powstanie dom. Szkoda drzewa, bo to dąb, przesadzimy je na plac. Może przeżyje, a jeśli nie, posadzimy nowe.

Te słowa wywołały jeszcze większą falę lęku w starym dębie. Żył tu od lat. Miał stałą naturę, a teraz musiał zmierzyć się ze zmianami. Najpierw ciężarówki, beton i cegły, a teraz coś takiego?

– To straszne – drzewo zwróciło się do strumienia – Ja nie chcę, żeby mnie ktoś przesadzał. Zerwą moje korzenie, poranią korę, być może tego nie przeżyję, a na moim miejscu wybudują jakiś betonowy dom dla ludzi.

Rozmowę posłyszał wiatr, który zbliżył się do dębu i powiedział:

– Mój drogi! Pomogę Ci. Poleć ze mną, będziesz mógł podziwiać świat z góry i oglądać inne łąki z wysokości. Każdego dnia gdzie indziej. Nikt już nigdy nie będzie Cię przestawiał! Zawieję i wyrwę Twoje korzenie, a wtedy będziesz wolny.

– Nie! Nie mogę, nie chcę – odrzekło drzewo – tutaj jest moje miejsce. Twoje życie zupełnie nie pasuje do mojej stałej natury. A poza tym, jeśli mi wyrwiesz korzenie, wtedy umrę.

Niedaleko ludzie rozpalili ognisko. Ogień usłyszał rozmowę drzewa i wiatru, więc włączył się do dyskusji:

– Poczekajcie. Jeśli drzewo nie chce odlatywać, to może wietrze zawiejesz, a ja rozprzestrzenię się tak, że spalę całą tę ziemię, a wtedy ludzie odejdą.

– Nie możemy tak zrobić. Gdy już się rozprzestrzenisz, utracisz nad sobą kontrolę, a wtedy spalisz także mój pień i konary. Wtedy umrę.

Ziemia od początku przysłuchiwała się słowom drzewa i poczuła, że bardzo chce mu pomóc. Zadowolona, że są do siebie podobni, bo przecież żyją razem od tak dawna, postanowiła się odezwać:

– Dębie mój wspaniały. Pomogę Ci. Gdy będą Cię wyrywać, wtedy przytrzymam Twoje korzenie, a Ty chwycisz mnie z całej siły. Ludzie nie będą mogli Cię wyrwać i wtedy dadzą Ci spokój.

– Nie możemy tak zrobić. Ludzie mają silniejsze od nas maszyny i mogą oderwać mój pień od korzeni, a nawet jeśli nie, to jest szansa, że w desperacji wezmą w dłonie siekierę i obetną mój pień, a wtedy na pewno nie przeżyję.

Wiatr, ogień i ziemia zasmuciły się, współczując swojemu towarzyszowi. Czuły, że z całych sił chcą mu pomóc, ale dąb negował każdy ich pomysł. Czuły się rozczarowane i złe.

– Jak możesz nam odmawiać. Mamy wspaniałe moce, chcemy Ci pomóc, a ty jesteś uparty jak skała – odrzekł ogień, który poirytowany wystrzelił w górę w stronę wiatru.

– Ma racje! – dodały chórem ziemia i wiatr.

Strumień, który do tej pory milczał, postanowił włączyć się do rozmowy.

– Jesteście jak Ci ludzie. Próbujecie wszystko przestawiać według Waszego upodobania, nie widząc, że każda Wasza pomoc może doprowadzić drzewo do śmierci. Myślicie o sobie. To Wasze przywiązanie do mocy, którą posiadacie każe Wam myśleć tylko o swoich potrzebach, podczas, gdy drzewo nawet nie prosiło Was o pomoc. Przypomnijcie sobie. Ty wietrze zacząłeś dawać rady, gdy drzewo po prostu mówiło mi o swoim kłopocie. Potem do rozmowy włączył się ogień, a na końcu ziemia. Drzewu nie da się pomóc. Ono może samo nabrać siły na zmiany. Przystosować się. Może być trochę jak woda, która dopasowuje swój nurt do przestrzeni, w którą jest wlewana, potem trochę jak wiatr, gdy będzie transportowane do nowego miejsca, jak ziemia, gdy będzie stabilizowało swoje korzenie w nowym miejscu, jak ogień, aby wykorzystać całą swoją energię, żeby wiosną eksplodować nowym życiem. Nasze rady na nic się nie zdadzą. Tylko dąb najlepiej zna swoją naturę i sam może sobie pomóc.

Nastała cisza. Wokół było widać plac budowy, poruszających się ludzi i maszyny, można było usłyszeć odgłosy silników, a w oddali rozmowy ludzi, którzy dyskutowali o niezwykle ważnych sprawach. Wiatr, Ogień i Ziemia czuły zmieszanie i wstyd.

Wtedy dąb przerwał ciszę:

– Dziękuję Ci strumieniu. Mimo, że niczego mi nie doradzałeś, pokazałeś mi, że Twoja natura może być w tej sytuacji użyteczna. Nie walczysz ze światem, ale potrafisz się dopasowywać. Pokazałeś mi też, że od każdego mogę wziąć coś pożytecznego dla siebie, ale tylko ja będę wiedzieć, co jest dla mnie właściwe i ja poniosę konsekwencje moich decyzji.

Miesiąc później dąb znalazł się na nowym miejscu i czuł, że tylko od niego zależy czy przetrwa tę zmianę czy też nie. Brakowało mu tylko bliskości strumienia, z którym bardzo lubił rozmawiać.

* * *

Czy są wokół Ciebie ludzie, którzy z całych sił chcą Ci pomóc, ale niestety tylko Ci szkodzą lub gdy odmawiasz czują się urażeni? Co to powoduje w Twoim życiu?

Czy zgadzasz się czasem na taką pomoc z tylko sobie znanych powodów i potem ponosisz konsekwencje? Jak to na Ciebie wpływa?

Czy zdarza Ci się tak bardzo chcieć pomagać innym, że myślisz wtedy jedynie o swoich potrzebach, natomiast zapominasz o drugim człowieku oraz tym, czego on naprawdę chce? W jaki sposób wpływasz takim zachowaniem na życie innych?

Jeśli chcesz otrzymać wsparcie odnośnie powyższego tematu zapisz się na bezpłatną konsultację.

Komentarze

comments