W życiu przychodzą momenty ważnego wglądu, które sprawiają, że zaczynamy rozumieć więcej, czuć więcej i bardziej akceptować rzeczywistość taką, jaką jest. Oto moja podróż życia.
To był dzień mojego coachingu. Wybraliśmy się na rozmowę do parku niedaleko osiedla, gdzie nocowałam, gdy zwykle przyjeżdżałam na Śląsk. Nie był to typowy park, ale parko-las, którego zielone łąki, łączyły się z pobliskim lasem mieszanym. Wyglądało to zupełnie naturalnie. Łąka płynęła delikatnie, pofałdowanym terenem, który w pewnym momencie zapadał się i stromym zboczem wchodził w las, który o tej porze roku wyglądał przepięknie. Młode jasnozielone liście na drzewach, śpiew ptaków, stukanie dzięcioła, szum delikatnego wiatru. Słońce wyglądało delikatnie zza chmur tego wiosennego, ciepłego wieczoru, a my szliśmy przed siebie i rozmawialiśmy o mojej sprawie.
Zajęłam się sprawą jednego z nowych pomysłów na projekt i trafiłam na swoje własne przekonania, które mnie hamowały. Wyglądało to jakbym tkwiła w jakimś przekonaniu, niczym w zbyt ciasnym akwarium, jak ryba uwięziona w szkle, myśląca, że świat kończy się wraz z przezroczystą materią, która w znanym miejscu wyrasta z dna. Niby wszystko było oczywiste, ale stare poglądy trzymały mnie, niczym łańcuch przypięty do nogi. Nie czułam się wygodnie, chciałam to zmienić i podjęłam decyzję. Koniec z tym, chcę zmiany.
Projekt był bardzo ciekawy, stanowił wyzwanie, ale nie znałam grupy odbiorczej. Generalnie miałam zbyt mało danych. Wchodziłam na nieznany obszar. Po godzinnej rozmowie na ten temat miałam wrażenie, że kręcę się wokół własnego ogona i moje przekonania, które miałam stanowiły barierę, której nie potrafiłam przekroczyć.
W pewnym momencie mój coach powiedział:
– Zamknij oczy i wyobraź sobie jak robisz to szkolenie – szybko zamknęłam oczy, z jednej strony ciekawa tego co zobaczę, z drugiej zainteresowana dalszym ciągiem swojego procesu. Zaczęłam mówić…
– Widzę przed sobą białe parterowe domy – hotel dla klientów, którzy przyjechali na szkolenie, pod nogami biały żwir… – nagle poczułam, że zasłania mi oczy hustą, co rozwiało na moment obraz, który malował się przed oczami. Posłusznie poddałam się zabiegowi i przywołałam ponownie wizję.
– Odwracam się i widzę przed sobą plac ośrodka, w którym jesteśmy. Ruszam przed siebie – po czym poszłam do przodu alejką, po której szliśmy. Cały czas miałan na sobie chustę, ale czułam, że mogę przemieszczać się przed siebie, wystarczy tylko, że będę ostrożnie stąpać po ziemi. Przemieszczałam się wolno, delikatnie macając podłoże stopami i badając teren, nie wiedziałam gdzie idę, ale poddałam się temu doświadczeniu zastanawiając się dokąd mnie zaprowadzi. Słyszałam szum wiatru, szelest żwiru i ziemi pod stopami, słyszałam jego głos, który pojawiał się w różnych miejscach. Odcięcie ważnego zmysłu, jakim jest wzrok było dla mnie mało komfortowe, ale dzięki temu wyostrzyły mi się inne: słyszałam i czułam więcej tego wieczoru. Kontynuowaliśmy rozmowę.
– Czy ktoś za Tobą idzie? – zapytał
– Tak idą uczestnicy szkolenia.- odpowiedziałam
– Ilu ich jest?
– Trzy osoby.
– Czy chcesz zrobić dla nich to szkolenie?
– Oczywiście, że tak – wtedy usłyszałam, jak ta szklana ściana, którą miałam przed sobą pęka i sypie się na ziemię z trzaskiem. Przystanęłam na moment, żeby za chwilę zrobić kolejny krok, który zaczął mnie uwalniać. Szłam, trafiałam na skraj ścieżki, unikałam trawy, żeby pozostać na drodze, ale mimo braku widoczności szłam i wtedy odkryłam coś ciekawego. Ujrzałam tę metaforę w pełni jej mądrości, w kolorowym blasku oczywistości. Cała nasza podróż tak właśnie wygląda. Nigdy nie wiemy co się wydarzy jutro. Możemy starać się to przewidywać, zwłaszcza gdy tkwimy wygodnie w strefie komfortu, gdy codziennie robimy podobne rzeczy, licząc, że świat się nie zmieni, że życie jest pod naszą kontrolą. Wtedy gdy świat przyniesie nam nagłą zmianę, wydarzy się coś, czego nie przewidzeliśmy, co zaburza nasz spokój, to potrafimy cierpieć. Dlatego zmiana jest taka trudna, bo zasłania nam oczy każe brnąć do przodu mimo braku wiedzy – co będzie jutro. Tylko tak możemy się rozwinąć. Tylko konkretna decyzja o zmianie pozwala nam doświadczyć czegoś, czego wcześniej nie doświadczaliśmy, zobaczyć świat jakiego, jeszcze nie oglądaliśmy. Tylko tak się uczymy. Tego dnia doświadczyłam tego w pełni idąc z zasłoniętymi oczami przez alejkę.
Jeśli wydaje Ci się, że potrafisz przewidzieć przyszłość, to niestety spotka Cię rozczarowanie. Możesz najwyżej oszacować prawdopodobieństwo pewnych wydarzeń, jednak możesz być pewien, że prędzej czy później pojawi się coś, co zakłóci porządek. Jeśli oczekujesz zmiany w życiu, musisz wyjść ze strefy komfortu, postawić stopę na nieznanej ścieżce z zasłoniętymi oczami. Może wtedy nieco zwolnisz i pójdziesz ostrożnie, żeby pozostać na drodze, uniknąć krzaków i kamieni, o które możesz się potknąć i przewrócić, ale tylko tak ruszysz z miejsca. Gdy już pójdziesz to początkowy dyskomfort zmieni się być może w ciekawość, poczucie, że brak informacji jest w pewnym sensie normalny. Zobaczysz, że się uczysz odbierać świat inaczej, że będąc uważnym możesz dalej poruszać się do przodu.
Gdy tego wieczoru odsłoniłam oczy okazało się, że jestem na drodze, która wyprowadzała nas z parku, na ścieżce prosto do domu.
Jeżeli to, co robię podoba Ci się i rozważasz zatrudnienie mnie jako coacha, zapisz się na bezpłatną konsultację