Oto opowieść metaforyczna o nienawiści i docenianiu…

To była historia, jakich wiele. Spotkali się, polubili, a potem rozkwitła między nimi wielka miłość. On był wykształcony, mądry, przystojny imponował jej swoją pozycją. Był też szarmancki, zapraszał ją do drogich restauracji i obdarowywał prezentami. Ona atrakcyjna kobieta, miała mu do zaoferowania swoje poczucie humoru, ciekawe historie, które, jak twierdził, inspirowały go i zachęcały do rozwoju. Miała ciekawą pracę i potrafiła inteligentnie rozmawiać na wiele tematów. Lubili razem wyjeżdżać w góry, chodzić do restauracji i spotykać się ze znajomymi. Najpierw spotykali się niezobowiązująco, potem już “na stałe”. W końcu on się jej oświadczył. Dorota zachwycona przyjęła oświadczyny…

Jej kuzynka miała ojca, z którym była bardzo związana emocjonalnie. Po odejściu matki, która uciekła z innym mężczyzną do Ameryki, zamieszkała z ojcem. Jako dziewczynka, cały czas spędzała z tatusiem. Kochała go ponad wszystko i wciąż mu to powtarzała. Ojciec chętnie zawoził ją na tenisa, w który uwielbiała grać i inwestował w relację z córką cały swój czas i pieniądze. W końcu córka dorosła i nie była już tak chętna, żeby wciąż przesiadywać w domu z tatą… Częściej spotykała się z koleżankami na imprezach, aż w końcu pojawili się koledzy… Tadeusz nie rozumiał dlaczego córka się od niego oddala. Czuł się osamotniony i sfrustrowany, stając się szorstki i nieprzyjemny wobec Patrycji.

Tadeusz miał znajomą, z którą pracował od kilku miesięcy w jednej z firm. Znajoma na początku była zachwycona nową pracą i starała się pokazać z jak najlepszej strony ich wspólnemu szefowi. Zdarzało jej się nawet zapraszać szefa wieczorami na drinka, do pobliskiego baru, mimo, że był żonaty i miał trójkę dzieci. Gdy już ugruntowała swoją pozycję w firmie, zaczęła stopniowo odpuszczać i kombinować w pracy. Często chorowała, to znaczy brała L4, żeby w wolnym czasie załatwiać swoje sprawy. Zdarzało się nawet, że koledzy z pracy widzieli ją w mieście, gdy była na zwolnieniu i mówili między sobą, że ta Jolka to za długo w firmie nie pociągnie, jeśli będzie tak robić.

W końcu Jolka została zwolniona, jak przeczuwali jej koledzy. W pierwszym momencie – szok i niedowierzanie. Jak szef mógł jej to zrobić?! Po otrzymaniu zwolnienia, natychmiast poszła na chorobowe, żeby przesiedzieć czas od wypowiedzenia, do zakończenia pracy – w domu. Najpierw przepłakała cały tydzień, lamentując nad swoim ciężkim losem. Swojego szefa znienawidziła i nie chciała mieć z nim nic wspólnego. Trafiła jednak na książkę: “Jak unikać zwolnienia z firmy?”, którą przeczytała, bo taka sytuacja, zdarzyła się jej już trzeci raz Przeczytała ją i dokonała odkrycia: co było przyczyną zwolnień w poprzednich firmach. Przypomniała sobie, że zawsze na początku przykładała się do pracy i budowała dwuznaczne relacje ze swoimi szefami, żeby móc potem to wykorzystywać i “obijać się”. Dodatkowo nigdy nie przepadała za tym co robi i pracę traktowała raczej, jak nieprzyjemny obowiązek. Zdecydowanie wolała spotykać się z ludźmi, więc oddawała się innym zajęciom, które jej to zapewniały.

Tymczasem relacja Tadeusza i jego córki jeszcze bardziej się pogarszała. On stał się oschły i nieprzyjemny. Córka w reakcji na jego zachowania, przestała z nim rozmawiać. W końcu Patrycja poznała nowego chłopaka, którego chciała przedstawić ojcu. Zrobiła wspaniałą kolację w domu i zaprosiła Mateusza, swojego chłopaka, żeby ojciec mógł go poznać. W czasie kolacji ojciec niby miły, ale był wobec córki bardzo zaczepny i opowiadał historie, które stawiały ją w złym świetle. W końcu skończyło się tym, że ojciec wraz z Mateuszem opowiadali sobie szowinistyczne dowcipy, natomiast Patrycja rozpłakała się przy stole.  Zaraz po kolacji nawrzeszczała na Tadeusza, że chce jej zniszczyć życie. Ojciec równie wściekły odpowiedział jej, że zainwestował w nią tyle, co w dore Ferrari i ma zamiar od niej tyle samo wymagać. A ten cały Mateusz, to w ogóle nie jest dla niej! Wykrzykiwał też, że całe życie się dla niej poświęcał, więc teraz oczekuje chociaż wdzięczności i brania pod uwagę jego zdania, co do tego, z kim Patrycja ma się spotykać. Córka zamknęła się w sobie. Trzy miesiące później znalazła sobie pracę i odeszła z domu. Wynajęła pokój w mieszkaniu studenckim i przestała odbierać telefony od Tadeusza. Tymczasem jej ojciec został sam, sfrustrowany, samotny i zgorzkniały. Za wszystko obwinił córkę, nazwał ją niewdzięcznicą i postanowił cały majątek rodzinny przekazać organizacjom dobroczynnym, gdyż córka, okazała się zła i zlekceważyła jego wieloletnie poświęcenia dla niej.

Dorota po przyjęciu oświadczyn zaplanowała ślub i postanowiła zostać idealną żoną. Starała się jak nigdy dotąd. Zaczęła gotować obiadki, jednocześnie zrezygnowała ze swoich dodatkowych zajęć fitness, żeby tylko jej Rysiu miał ciepły obiad i posprzątane w domu, gdy wracał z pracy. Niestety coraz bardziej zaczęła siebie zaniedbywać, bo ciągle zmęczona pracą, sprzątaniem, gotowaniem obiadków i nadskakiwaniem Ryszardowi, nie miała już siły zadbać o siebie. W końcu jej Rysiu na 3 miesiące przed ślubem oświadczył, że odchodzi i że ślub odwołuje, bo “jego uczucie do niej wygasło”. Dorota była zdruzgotana. Nie wiedziała co się stało. Jak to jest możliwe, że coś takiego ją spotkało. Znienawidziła Rysia oraz wszystkich facetów o tym imieniu. Zdała sobie też sprawę z faktu, że to już drugi mężczyzna, który postąpił z nią bardzo podobnie.

W końcu postanowiła pójść na coaching, podczas którego zrozumiała, że jej strategią porażki było nadskakiwanie mężczyznom, poświęcanie siebie i wszystkiego, co lubi, aby byli zadowoleni. Kończyło się tym, że dawała wszystko, podczas, gdy facet – naturalny zdobywca, zaczynał się nudzić i odchodził… z inną. A Dorota zostawała z luką, po nieudanej relacji, nie mając nic poza goryczą i rozczarowaniem. To był dla niej moment przełomowy. Cierpienie, związane z ostatnią relacją było dla niej tak wielkie, że postanowiła nigdy więcej nie popełnić tego samego błędu. Postanowiła stworzyć dla siebie plan i priorytety. Jednocześnie zbudować swoje życie od nowa, korzystając z coachingu, zbudować kolejną relację inaczej, niż poprzednie. W końcu udało się… Teraz jest w szczęśliwej partnerskiej relacji, w której oboje partnerzy dbją o siebie nawzajem i jednocześnie Dorota inwestuje czas w siebie, w fitness klub, pracuje, a naczynia zmywa zmywarka. Dodatkowo chodzą częściej do restauracji, bo jej nowy partner wie, że Dorotka kocha japońską kuchnię.

Tadeusz wytrzymał dwa lata, zanim odnalazł na Facebooku kontakt do swojej córki. Okazało się, że żyje pełnią życia, studiuje i sama siebie utrzymuje. Robiła karierę w radio studenckim i planowała nawet wyjazd do USA, na wymianę studencką. Ojciec Patrycji wiele się nauczył, podczas dwóch samotnych lat. Zaczął spotykać się ze swoim przyjacielem, któremu zwierzał się ze swoich wątpliwości, związanych z relacją z córką. W czasie długich rozmów Tadeusz zrozumiał, że w tej relacji kompletnie zapomniał o sobie, że nie szukał nowej kobiety, ponieważ myślał, że córka tego od niego oczekuje, mimo, iż nigdy o tym nie rozmawiali. Przypomniał sobie nawet, że dopytywała się już jako nastolatka, czy może nie chciałby znaleźć sobie partnerki i że ona jest otwarta. Otwarta?! Nie mógł uwierzyć, że to wtedy zignorował. Odpowiedział, że woli spędzać czas z córką. Obarczył ją potem swoim poświęceniem i oczekiwał tego samego od niej. Jakaż była wielka jego pomyłka. A najgorsze było to, że całą swoją gorycz i złość przelał na Patrycję, zamiast szukać z nią porozumienia i dać jej wolność, z której sam zrezygnował w imię własnych przekonań. Gdy po dwóch latach napisał do Pati na Facebooku. Czekał na odpowiedź 2 tygodnie. W końcu odpisała. Na szczęście… Spotkali się na kolacji. Przeprosił ją. Zrozumiał też, że Patrycja nie jest już jego małą córeczką. To dorosła kobieta, która o sobie decyduje. Był szczęśliwy, że tak dobre sobie radzi i że wreszcie się spotkali…

Jolka zainwestowała w rozwój. Czytała książki i chodziła na coaching. Wraz z coachem opracowała swoją nową strategię sukcesu. Zatrudniła się przede wszystkim w branży, którą kochała: kosmetologii i jako przedstawiciel handlowy i jednocześnie szkoleniowiec, bo kochała pracę z ludźmi. Była to firma, w której pracowała większość kobiet, więc nie mogła już romansować. Chciała na stałe pozbyć się starych nawyków, stworzyć dla siebie takie otoczenie, które sprzyjałoby wytężonej pracy, ale jednocześnie było dla niej przyjemne. Chciała kochać to co robi, w przeciwieństwie do doświadczeń z poprzednich firm. Zrozumiała, że wtedy obijała się, ponieważ nie wiedziała dla siebie perspektyw i każda godzina była dla niej nudna i mało ciekawa. W ten sposób Jola została jednym z najlepszych handlowców w swoim regionie, utrzymała pracę przez kolejne lata i wreszcie była spełniona.

* * *

Jak łatwo jest zatopić się w cierpieniu i zapomnieć o możliwości wyciągania wniosków z doświadczeń. Jak często i z łatwością obwiniamy innych, nienawidzimy ich za to co nam zrobili. Gdy koncentrujemy się na cierpieniu, szukamy winnych, to kierujemy całą siłę na kreowanie negatywnej energii. Skupiamy się na własnym doświadczeniu żalu i nie dostrzegamy tego, że to zdarzenie bardzo wiele nas nauczyło i było zaczątkiem do poważnej zmiany w życiu.

Przypomnij sobie o wszystkich osobach, które podarowały Ci takie “negatywne” doświadczenie. Pomyśl o nich wszystkich jak o nauczycielach, którzy przekazali ci pewien dar. Co to był za dar? Czego Cię nauczyły te sytuacje?

I teraz dużo trudniejsza część: przejmij odpowiedzialność, za wszystko, co się wtedy wydarzyło i podziękuj tym osobom. Wyraź swoją wdzięczność, ponieważ to, co otrzymałaś jest darem, który pozwoli Ci na szybką zmianę Ciebie. Jaka to jest zmiana? Co chcesz zacząć robić inaczej? Gdy już odpowiesz sobie na to pytanie, po prostu zmień to. To będzie jeden najwspanialszych prezentów, jakie możesz sobie podarować.

Jeśli uważasz, że potrzebujesz pomocy w tym obszarze, zapisz się na bezpłatną konsultację już dziś!

Komentarze

comments