Relacja między dębem a ziemią trwała już od dobrych kilkudziesięciu lat. Ostatnio poczuł, że przychodzi do niego kryzys. Czuł dużo mniej miłości i wdzięczności, niż wcześniej. Do tego ostatnio spędzał sporo czasu z wiatrem i rozmawiał, o tym jak wspaniale było wcześniej, gdy wspólnie snuli plany o nieznanych podróżach i przygodzie. Ze swoich refleksji postanowił się zwierzyć sowie, która często przylatywała i siadała na gałęziach dębu.
– Powiem Ci, że kocham ziemię, jednak czasami chciałbym być wolny. Mam wrażenie, że niekiedy ścieramy się, gdy jest zbyt sucha i nie dostarcza mi tyle wody ile bym potrzebował. Potem odciąga mnie od codziennych spraw, gdy jest zbyt mokra, bo muszę stale utrzymywać właściwy poziom wilgotności w moim konarze. Przytrzymuje mnie za bardzo w jednym miejscu. Osiadłem, mam wrażenie, że trochę się już zestarzałem. Każdy dzień jest podobny do kolejnego. A czasem po prostu chciałbym popatrzeć na niebo i żyć beztrosko, jak to miało miejsce, gdy byłem jeszcze żołędziem. Przylatywał wiatr i snuliśmy razem opowieści o tym, jak to będzie, gdy porwie mnie ze sobą w świat.
Sowa spokojnie słuchała zwierzeń dębu i spoglądała na niego pełna zadumy.
– Co mam robić? Czasem chciałbym wrócić do tego życia, gdy razem z wiatrem mieliśmy tyle marzeń i planów, gdy miałem mnóstwo możliwości i nie mogłem się zdecydować, w którą stronę mam iść. Tak wiele się wtedy działo… Przygoda i marzenia o spontanicznych podróżach.
Sowa zamyśliła się, zamknęła oczy, popatrzyła w dal. Poczuła wiatr w piórach, szukając w sobie najwłaściwszej odpowiedzi.
– Ile rzeczy mogłeś robić bez ziemi?
– Mnóstwo! Miałem pełno marzeń, tyle możliwości!
– A co naprawę robiłeś?
Dąb zamyślił się przez moment i odrzekł:
– W zasadzie byłem w jednym miejscu, dopiero się rodziłem. Miałem wielu braci. Rozmawiałem z nimi o tym co nas spotka. Świat stał przede mną otworem.
– A jakbyś z boku spojrzał na siebie, jako na żołędzia, bez tych emocji, o których teraz mówisz, to co mógłbyś powiedzieć o jego życiu?
– Hmmm… Był przyczepiony do mojej matki gałęzi i czekał jak się rozwinie jego życie….
– I co się potem wydarzyło?
– Potem oderwałem się od matki i spadłem na dół, szukając swojego miejsca. Wtedy zaczęła się moja przygoda i mogłem wykreować swoje życie tak jak chciałem.
– A co się stało z Twoimi braćmi?
– Jeden trafił na skały, ponieważ spadł ze wzgórza, na którym mieszkaliśmy i tam został chyba małym krzaczkiem, a potem nie wiem co się z nim stało. Inni bracia zostali schwytani przez zwierzęta i słuch po nich zaginął.
– A co dostałeś od ziemi?
– Na początku pozwoliła mi się schować. Powiedziała: Ukryj się, aby uniknąć skał i schować się przed zwierzętami.
– I co się potem stało?
– Gdy ukryłem się w ziemi, poczułem się dobrze i bezpiecznie. Zacząłem rozwijać się i wzrastać. Lata mijały, a ja najpierw byłem niskim krzaczkiem, potem zacząłem rosnąć coraz bardziej, aż stałem się dużym i silnym dębem.
– Jak z tej perspektywy możesz spojrzeć na swoje życie w porównaniu z życiem Twoich braci?
– No cóż, nie wiem co się stało z pierwszym bratem, ale chyba związek ze skałą mu nie posłużył. Gdy miałem kilkanaście lat i po raz ostatni otrzymałem od niego wieści był dużo mniejszy i słabszy ode mnie. O innych braciach nic nie słyszałem, ale niektórzy mówią, że zginęli… – dąb zamyślił się spoglądając na sowę.
– Jak teraz widzisz swój związek z ziemią z tej perspektywy?
– No cóż. Widzę, że mogliśmy się razem rozwijać. Gdyby nie ona prawdopodobnie nie zyskałbym takiej siły. Gdyby nie ja, ona nie spełniłaby swojej misji. Czuję, że stale się uzupełnialiśmy, chociaż nasza relacja nie jest idealna.
– Jak w tym kontekście wygląda Twój problem, o którym mówiłeś wcześniej?
– Rozmowy z wiatrem odciągnęły mnie od tego, co jest dla mnie najważniejsze. Przyznam Ci się, że ostatnio spędzaliśmy razem dużo czasu. On przylatywał, odlatywał, wracał. To taki niespokojny duch. Wciąż opowiada mi o krainach, w których był. Roztacza przede mną wspaniałe wizje, które odciągają mnie jak jakieś błyskotki od tego, co jest dla mnie najważniejsze. Teraz, po rozmowie z Tobą czuję spokój i wdzięczność, wobec ziemi, która jest ze mną przez te wszystkie lata. Od początku mnie wspiera i pozwala mi się rozwijać. I pomimo że czasami mamy inne zdanie, różnimy się pod wieloma względami, to na tych różnicach wyrósł nasz związek. Jestem za niego bardzo wdzięczny.
* * *
A Ty za co jesteś wdzięczny w swojej relacji?
Jakie są Twoje wątpliwości?
Co Ci one mówią o Tobie?
Czy zdarzyło Ci się niszczyć relacje, bo poszedłeś za jakąś iluzją, błyskotką, która Cię odciągnęła od czegoś co było dla Ciebie ważne?
Czy zdarzyło Ci się nie doceniać swojego partnera i zapomnieć i tym, co dla siebie codziennie robicie?
Jeśli chcesz otrzymać wsparcie odnośnie powyższego tematu zapisz się na bezpłatną konsultację.