Czy wiesz jak określać i realizować swoje cele? Powiesz pewnie, że tak, w zasadzie Ci się to udaje, albo stwierdzisz… hmm różnie z tym bywa… Bez względu na Twoją odpowiedź, zobacz co przydarzyło się Renacie.

* * *

Renata była bardzo zdolną, młodą kobietą, która miała rękę do interesów i duży zapał do pracy. Przez wiele lat działała w firmie logistycznej, w której wypracowała sobie mocną pozycję, na stanowisku kierowniczym. Podczas 7 lat wytężonej pracy, startując od stanowiska handlowca, konsekwentnie pięła się po szczeblach kariery. Najpierw została menadżerem grupy handlowców, potem awansowała coraz wyżej, aż do stanowiska wiceprezesa firmy. Niestety wiele lat pracy w firmie zaczynało ja wypalać. Czuła, że jej wizja nie do końca jest zgodna z wizją udziałowców. Chciała stworzyć wyjątkową kulturę organizacji, podczas, gdy dla prezesa i inwestorów najważniejszy był zysk spółki. Kłopot polegał na tym, że efektem takiego podejścia było – jak sama oceniała – mechaniczne podejście do tworzenia nowych produktów i obsługi klienta, taka a nie inna kultura pracy, oparta na braku zaufania, polityce i prywacie. Renata byłą zmęczona takim stanem rzeczy i już od roku zastanawiała się nad zmianą pracy. Marzyła o otwartości, kulturze opartej na zaufaniu oraz zdrowych relacjach pomiędzy współpracownikami. Interesowała się branżą architektury wnętrz. Kochała zajmowanie się wystrojem własnego mieszkania oraz pomaganiem swoim przyjaciółkom w wyszukiwaniu najpiękniejszych rozwiązań w tym aspekcie.

Jedna z nich miała, jak się okazało przyjaciela, który prowadził niewielką firmę zajmującą się architekturą wnętrz. Był artystą, więc podczas urodzin przyjaciółki, łatwo uległa jego urokowi osobistemu, lekkiemu szaleństwu, otwartemu myśleniu. Czuła nigdy wcześniej nie spotykaną więź z tym człowiekiem, która połączyła ich niemal automatycznie, od pierwszego wejrzenia. To było dla niej bardzo ciekawe i zupełnie szalone. Zaczęła się z nim spotykać, żeby wymienić się doświadczeniami w aspekcie tematu, który tak bardzo ją interesował, zaprzyjaźnili się. On roztaczał wspaniałe wizje, piękne obrazy, które działały na jej wyobraźnię, a ona słuchała go z przejęciem, stale myśląc o tym, jak bardzo chciałaby pracować w takiej branży. Czuła coraz bardziej, że to jest jej miejsce. Po 6 spotkaniach Tadeusz zaproponował jej współpracę, a konkretnie, aby została jego wspólniczką. Renata była totalnie zaskoczona taką propozycją, zwłaszcza, że znali się od niedawna, choć sporo o nim słyszała od przyjaciółki, jednak wizja rzucenia lukratywnej posady w firmie logistycznej wydawała się jej z jednej strony zupełnie szalona, z drugiej kusząca, ponieważ miała już dość dusznej atmosfery pracy.

W końcu uległa pokusie. Wiedziała, że ma sporo oszczędności na koncie, więc poczuła, że chce zaryzykować. To była jej szansa na radykalną zmianę życia na takie, o którym marzy: architekturę wnętrz, Tadeusza, który wydawał jej się niemal doskonałym kandydatem na współpracownika: zdolny, szarmancki, kreatywny, trochę szalony, przez co jego projekty uwodziły każdego, kto miał szansę obejrzeć jego dzieła w rzeczywistości. Tadeusz prowadził swoją firmę od 2 lat i dopiero ją rozwijał, jednak Renata poczuła, że Tadek ma wielki potencjał.

Zaproponował jej stanowisko menadżera z możliwością rozwijania się w dziedzinie architektury wnętrz. Na początku miała przejąć całą pracę, związana z zarządzaniem firmą i marketingiem, aby Tadeusz mógł swobodnie zająć się tym, co najbardziej kocha i potrafi robić. Ona w tym czasie miała szansę uczyć się od niego, poznać branżę i sama się dokształcać. 

Najpierw okazało się, że Tadeusz zaczął ją traktować jak służącą, osobę do załatwiania wszystkich spraw, którymi on nie miał ochoty się zajmować. Potem zaczął znikać, bez poinformowania jej o swoich planach, musiała nagle przekładać jego spotkania z klientami, zajmować się sprawami, które on zaniedbywał. Przez to niemal cały czas siedziała w firmie zajmując się sprzedażą, łatając dziury, które znalazła w dokumentacji firmy i zastanawiając się jakim cudem ta firma jeszcze funkcjonuje. Odkryła wiele zaniedbań, które mogły doprowadzić firmę w przyszłości do problemów. Postanowiła je naprawić, bo w końcu miała zostać wspólniczką i chciała, aby wszystko działało dobrze. ” W końcu to artysta” – tak sobie tłumaczyła sytuację, ale pod skórą czuła narastający niepokój i lęk jak ta współpraca będzie dalej wyglądać. Tadeusz natomiast stale dbał, aby świetnie się czuła, przynosił jej kwiaty, umawiał się z nią na kawę, opowiadał o swoich nowych odkryciach, mówił, że tak bardzo docenia jej wkład w ich wspólną firmę. To usypiało jej czujność. Po tych rozmowach wzrastała jej motywacja i chęć do pracy na jakiś czas, żeby potem spaść po kolejnych tygodniach. Wtedy Tadeusz ponownie umawiał się z nią i dokonywał swoich zabiegów, aby utrzymać ją przy sobie. Po roku współpracy Renata odkryła, że jest znowu wypalona, siedzi w biurze po 10 godzin dziennie, nie skończyła żadnego kursu z architektury wnętrz, stworzyła roboczo tylko kilka projektów, które Tadeusz skwitował stwierdzeniem:

– Widzę, że się rozwijasz, ale Skarbie musisz się jeszcze sporo nauczyć, więc umówmy się, że usiądę z Tobą do nich i powiem Ci co mogłabyś poprawić. – co się nigdy nie wydarzyło. Zawsze znajdował pretekst, żeby uniknąć rozmowy o jej pracy jako architekta wnętrz.

Któregoś dnia poszła do przyjaciółki i mimo iż nie miała w zwyczaju narzekać na swoją sytuację, tym razem nie wytrzymała i wybuchła:

– Pracuję dzień i noc dla tego „Artysty”, mam wrażenie, że mną manipuluje tylko po to, aby móc samemu wieść łatwe i beztroskie życie, a na mnie zrzucać najgorszą robotę. Przez ten rok prawie nic nie zrobiłam oprócz tych kilku beznadziejnych projektów, które Tadek stale kwituje stwierdzeniem: „Musisz się jeszcze sporo nauczyć Skarbie” – po czym rzuciła swoje prace na stół.

Jej przyjaciółka przyjrzała się szybko projektom, po czym prawie wykrzyknęła:

– Przecież one są bardzo dobre!

– Gadasz głupoty – zdziwiła się Renata

– Wiesz, że siedzę w branży już od 12 lat i potrafię ocenić jakość projektów. Na tym polega moja praca. Oczywiście, zawsze się znajdzie jakiś detal, który można by zmienić, ale to co przygotowałaś wygląda świetnie. A poza tym firma Tadeusza tak się rozwinęła przez ten rok, dzięki Twojej pracy, że myślałam, iż Ty też wniosłaś swoją pracę kreacyjną do Waszego teamu. Powiem Ci, że wcześniej Tadek miał kłopoty, żeby czasem związać koniec z końcem. Jest bardzo zdolny, ale to lekkoduch i artysta. Jego projekty są nierówne. Czasem wpadał w stany depresyjne i tworzył buble, nie chciało mu się pracować. Prowadzenie firmy bywało ponad jego siły. Spadłaś mu z nieba, z Twoim poukładaniem i pracowitością. Jestem w szoku.

Renata kilka dni po tej rozmowie trafiła na coaching. Zaczęła od swojej opowieści, po czym zapytała:

– Architektura wnętrz to było moje marzenie. Zrealizowałam je rok temu i wydawało by się, że powinnam być szczęśliwa, ale po roku w firmie Tadeusza jestem wypalona bardziej niż po 7 latach w logistyce. Mam dość. Co mam zrobić?

– A czego dla siebie chciałaś, porzucając pracę w logistyce, na rzecz współpracy z Tadeuszem? – Renata usłyszała pierwsze pytanie coachingowe

–  Chciałam pracować w „architekturze wnętrz”. Rozwijać się w branży, którą kocham. Mimo iż to zrealizowałam, czuję wypalenie, gorycz, jestem przepracowana i mam poczucie, że zajmuję się tym samym, czym zajmowałam się w poprzedniej firmie. Nic z tego nie rozumiem! – prawie wykrzyczała

– A co się kryje pod stwierdzeniem: „Chciałam pracować w „architekturze wnętrz”. Rozwijać się w branży, którą kocham.”? Czego chciałaś dla siebie w codziennym życiu?

– Chciałam kreatywnej pracy. Chciałam robić projekty, tworzyć. Zakładałam, że praca marketingowo-organizacyjna jest częścią wartości, którą wnoszę do firmy, ale nie chciałam, żeby stała się jedyną wartością.

– Poczekaj. Zamiast mówić, czego nie chcesz, skoncentruj się na tym, czego chcesz. Jakie codzienne życie w pracy byłoby dla Ciebie satysfakcjonujące. Jakich korzyści oczekujesz?

– Chcę czuć codziennie, że realizuję moją największą pasję, że moje projekty sprawiają ludziom radość, chcę dawać innym codzienną przyjemność i satysfakcję, wypływającą z życia w pięknych wnętrzach. Chcę, aby moi klienci stawali się moimi przyjaciółmi i doceniali mnie oraz moje prace.

– A czego chcesz tak naprawdę dla siebie? Jakie wartości są dla Ciebie najcenniejsze?

– Pragnę pasji, piękna, wolności, kreacji, otwartości i uczciwości w relacjach – odpowiedziała.

– To w jaki sposób możesz to zrealizować?

– Nie wiem… – wyszeptała – w tej firmie to nie możliwe… straciłam tyle czasu… uwikłałam się, za głęboko siedzę w tym problemie. Brakuje mi dystansu…

– Pracowałaś jako menadżer przez wiele lat, potrafisz rozwiązywać poważne problemy. Co byś powiedziała swojej przyjaciółce, która przyszłaby do Ciebie z podobną kwestią?

Renata zastanowiła się chwilę

– Myślę, że doradziłabym jej, żeby rzuciła tę pracę w cholerę, zostawiła wspólnika z jego własnymi problemami, po czym zapisała się na szkolenie dla architektów wnętrz, inwestując konkretne pieniądze w dokształcanie się i doradziła jej, żeby założyła własną firmę. Skoro potrafiła wyciągnąć firmę pogrążoną w problemach, pracowała na stanowisku kierowniczym w innej, to spokojnie poradzi sobie z otwarciem i prowadzeniem własnej – wyrecytowała jednym tchem

Odczekałam chwilę, żeby ta odpowiedź dotarła do jej umysłu, po czym zadałam kolejne pytanie:

– Zatem jak Ci się podoba ten pomysł, gdybyś miała go zastosować u siebie?

– No tak… – zastanowiła się przez chwilę – odpowiedź miałam na wyciągnięcie ręki…

W kilka miesięcy po spotkaniu Renata ponownie pojawiła się na coachingu. Miała już własną firmę i realizowała swoje własne 3 projekty dla klientów. Mówiła, że musiała sporo zainwestować w szkolenia, ale już teraz tworzy projekty, żeby zarabiać, nie chce czekać, aż szanowna komisja egzaminacyjna „udzieli jej pozwolenia na realizację pasji”, ale też wiele się uczy i wie, że oferuje swoim klientom wysoką jakość, dobrą intuicję i daje też gwarancję na to co robi. Widać było szczęście w jej oczach i pasję.

* * *

Czego się nauczyłeś lub nauczyłaś czytając opowieść o Renacie? W jaki sposób Ty określasz swoje cele i czy prowadzą Cię do korzyści, których rzeczywiście oczekujesz? Co byś zmienił lub zmieniła w swoim aktualnym życiu?

Ludzie gubią się podczas określania celów, łamią swoje własne zasady, tracą spójność, bo wydaje im się, że draga, którą obrali jest dobra i ma ich doprowadzić, do tego, czego chcą. Podczas, gdy mechaniczne określanie celów czasem bywa pomyłką.

Chcę mieć nową pracę.

Chcę mieć ten piękny, drogi samochód.

Chcę wyjechać na wakacje do Grecji. 

Chcę mieć tę dziewczynę.

Chcę mieć tego faceta.

Chcę, chcę, chcę….

Przedmioty, osiągnięcia, sukcesy…. i w konsekwencji pomyłki, jeśli nie dostrzegliśmy odpowiednio wcześnie prawdziwej wartości, jakiej szukamy w życiu, wynikającej z naszej misji, wartości, tego co dla nas najcenniejsze.

Czy zatem chcesz teraz oddzielić ziarno od plew i wyciągnąć na wierzch życia to, co dla Ciebie najważniejsze?

Tak?

Zatem zadanie coachingowe dla Ciebie na dzisiaj: Jakie wartości są dla Ciebie najcenniejsze. Jakiej codziennej jakości życia pragniesz? Jakie są Twoje pasje? Co jest Twoim prawdziwym i autentycznym rdzeniem? Jaka jest Twoja misja życiowa?

Jeśli chcesz otrzymać wsparcie odnośnie powyższego tematu zapisz się na bezpłatną konsultację.

 

 

______________

Powyższy tekst jest historią metaforyczna. To zbiór różnorodnych doświadczeń osób, połączony w celu stworzenia metafory opisującej konkretny przypadek, w celu przekazania myśli w sposób ciekawszy dla czytelnika. Wszelkie podobieństwo do realnych sytuacji lub osób jest przypadkowe.

 

Komentarze

comments