Był wspaniały letni dzień. Słońce rozświetlało bezchmurne niebo, podgrzewając temperaturę powietrza do 28 stopni Celsjusza. Na poznańskim Starym Rynku, pełnym ogródków, było gwarno i ruchliwie. Jedni spokojnie spacerowali wokół ratusza, inni siedzieli w ogródkach, popijając zimne napoje, smakując wspaniałych potraw przygotowanych w pobliskich restauracjach i przyglądając się spacerującym gołębiom, które najwyraźniej liczyły, że ludzie zechcą podzielić się z nimi posiłkiem.
Ania i Małgosia umówiły się na kawę w ulubionej kawiarni. Kelnerka podeszła do nich z menu i zapaliła świeczkę na stole.
– I co słychać – zapytała Ania, przeczuwając, że Małgosia ma dzisiaj mało optymistyczny nastrój.
– A daj spokój. W firmie do kitu. Pracownica odeszła z dnia na dzień. Wyobrażasz to sobie? Oświadczyła, że znalazła lepszą pracę i musi tam szybko przejść, bo tego oczekuje od niej nowy pracodawca. Po prostu dała mi zwolnienie lekarskie, mówiąc prosto w twarz, że to dlatego, iż musi od następnego tygodnia zacząć szkolenia w nowej firmie. Wzięłam ją pod skrzydła, pomagałam jej wyjść z problemów i co? Odpłaca mi w ten sposób? To beznadziejne, co ja teraz zrobię z jej obowiązkami. Nie mam nikogo na zastępstwo, a sama nie mam na to czasu.
– Co możesz w tej sytuacji zrobić? Czy masz możliwość znalezienia kogoś, kto tymczasowo przejmie jej obowiązki. Może ktoś z rodziny, albo pracowników na umowy-zlecenia? – zapytała troskliwie Ania
– Aaaaach. Pracownica potraktowała mnie beznadziejnie i już chyba nigdy nie zatrudnię nikogo na etat. Po prostu skandal! Ludzie niby szukają pracy, a jak przychodzi co do czego, nie chce im się robić, a na koniec dnia robią Cię w konia – Małgosia weszła w tryb narzekania.
– Ale przecież mówiłaś, że Iwona dobrze pracowała i była bardzo zaangażowana w pracę… – przerwała Ania
– Co z tego, jeśli teraz odeszła? A poza tym zdarzało jej się czasem popełniać błędy – skwitowała.
– Małgosiu, zastanawiam się nad jedną rzeczą. Do tej pory zawsze mi mówiłaś, że masz duże szczęście, iż trafiłaś na Iwonę. Jestem zszokowana tym co mówisz…
– Ja też jestem zszokowana, zwłaszcza, że nie spodziewałam się tak rażącego braku lojalności z jej strony. Jak mogła mi to zrobić teraz, gdy firma ma chwilowe problemy.
– Jakie znowu problemy? – zdziwiła się Ania jeszcze bardziej, przypominając sobie ich poprzednia rozmowę
– A tak! Wszystko się na raz skumulowało! Projekt, który ciągnęła Iwona dostał feedback od klienta.
– I co z nim?
– To, że mają do nas jakieś pretensje, co do jakości obsługi! Będę się musiała za tę idiotkę tłumaczyć!… nawet nie wiem co dokładnie tam narobiła – Małgosia była wyraźnie wściekła
– Czy znasz jakieś szczegóły?
– No napisali w mailu, że potrzebują poprawy szybkości odpowiadania na ich maile, ponieważ opóźnienia powodują, że tracą mnóstwo czasu.
– Tylko tyle? – zdziwiła się Ania
– Jak to tylko? Przecież to wyraźny objaw braku zaangażowania Iwony. Pewnie planowała odejście od pewnego czasu i na koniec zdecydowała, że już zupełnie oleje sobie sprawę oraz pracę! – wykrzyknęła Małgosia
– Ale co z tą nieszczęsną Iwoną. Właściwie mówiłaś, że byłyście w dobrych relacjach, że pracowało Wam się świetnie. Dlaczego odeszła?
– No właśnie? Ja też zachodziłam w głowę jak to się mogło tak nagle stać, ale ta sprawa z klientem pokazuje, że najwyraźniej Iwona miała wszystko w nosie już od dawna! Wiesz co mi powiedziała?
– Co takiego?
– Że musi odejść z powodów finansowych, że rozstała się właśnie z mężem i teraz musi zacząć więcej zarabiać! Wyobrażasz sobie? Ona myśli tylko o sobie. Z dnia na dzień!
– Ale poczekaj Małgosiu, to jest całkiem rozsądny argument. Czy to ona odeszła od męża czy on ją zostawił? – zapytała Ania, patrząc badawczo na Małgosię
– Podobno on ją zostawił i nie dziwię się, pewnie wobec niego też nie była lojalna.
– A skąd wiesz?
– Noooo, eeee, nie wiem, tak podejrzewam, a Ty co, trzymasz jej strone? – oburzyła się Ania – spotkałam się z Tobą, żeby dostać wsparcie, a Ty też chcesz mi teraz dołożyć?
– Małgosiu – powiedziała całkiem spokojnie Ania – rozumiem Twoje zdenerwowanie i wyobrażam sobie, że możesz mieć teraz poczucie krzywdy, ale proszę, żebyś przestała mnie wciągać w tę spiralę złości, bo ta sprawa dotyczy Ciebie oraz Twojej pracownicy, ja mam do niej dystans i widzę nieco więcej niż Ty.
– Nooo, co takiego tam widzisz? Przecież tu wszystko jest czarno na białym. Moja wielka porażka. Widocznie zupełnie się nie znam na ludziach…. – rzekła już trochę spokojniej Małgosia, wpadając w rolę ofiary. Widocznie asertywna odpowiedź Ani zbiła ją nieco z tropu.
– A czy możesz mi powiedzieć jak to jest, że przez ostatnie pół roku każdorazowo wspominałaś, że Iwona, to najlepszy pracownik, jakiego kiedykolwiek zatrudniłaś, że jest pracowita, proaktywna, zaangażowana. Jak to się ma do dzisiejszej historii?
– Nie wiem! Może po prostu jestem sfrustrowana i nie widzę …. – Małgosia przerwała na chwilę.
– Czego nie widzisz?
– Nie widzę niczego, poza moim osobistym poczuciem krzywdy.
– No i co chcesz z tym zrobić?
– Nie wiem. Teraz po prostu czuję się źle.
– A powiedz mi, czy podczas Waszej rozmowy Iwona coś jeszcze wspominała, o czym mi zapomniałaś powiedzieć? – Ania spojrzała na Małgosię uśmiechając się lekko, jakby z wyczekiwaniem
– Nooo, powiedziała.
– Co?
– To, że bardzo żałuje swojego odejścia, ale po rozstaniu musi spłacić męża i nie ma w tej chwili wyjścia, ale …. – Małgosia zamyśliła się.
– … ale co – Ania zaczęła jej wiercić dziurę w brzuchu, bo czuła, że odpowiedź może zmienić nastawienie Małgosi do całej sprawy.
– … ale jest mi wdzięczna za wszystko i przeprasza za to, jednak to sytuacja niezależna od niej i jeśli będzie mogła kiedykolwiek wrócić, chętnie to zrobi i może mi jakoś wynagrodzi w przyszłości tę sytuację…
Ania milczała spoglądając na Małogosię, lekko uśmiechając się, ale ten uśmiech miał w sobie dużo współczucia i akceptacji. Potrzebowały tej chwili na poukładanie myśli.
– Pewnie myślisz teraz, że jestem niesprawiedliwa.
– Ja nic nie myślę, a poza tym wydaje mi się, że to projekcja. Sama uważasz teraz, że jesteś niesprawiedliwa, gdy głośno zwerbalizowałaś swoje myśli i je usłyszałaś.
– Cholera. Wygarnęłam jej na odchodnym.
– Komu wygarnęłaś?
– Iwonie… – Małgosia patrzyła smutno w przestrzeń – rozpłakała się, ale powiedziała tylko przepraszam i wyszła. Zachowała się lepiej niż ja.
– A co możesz teraz zrobić z tą sytuacją?
Myśli Małgosi przelatywały jej przez umysł w błyskawicznym tempie. Poczucie winy mieszało się z poczuciem krzywdy i niesprawiedliwości. Ona nie była zła na Iwonę, tylko na siebie oraz na sytuację. Na domiar złego jej emocje przysłoniły widzenie rzeczywistości. Przez ostatnie 24 godziny widziała tylko wycinek rzeczywistości.
– Muszę zadzwonić, przepraszam Cię.
– Zrób to! – potwierdziła Ania, przeczuwając, co się zaraz stanie.
* * *
Małgosia wróciła po 20 minutach. Miała lekko rozmazany tusz i widać było, że łzy ciekły jej przed chwilą po policzkach.
– Przeprosiłam Iwonę. Powiedziałam, że byłam niesprawiedliwą wiedźmą i zapytałam czy mogę jej jakoś pomóc w tej sytuacji…
– A ona co na to?
– Też mnie przeprosiła i obiecała, że dokończy w domu projekty, które zaczęła, że będzie pracować wieczorami i załagodzi sprawę z klientem. Okazało się, że jej maile trafiały do skrzynki SPAMOWEJ u klienta i stąd opóźnienia. Pracowała nad tym z informatykiem i byli bliscy rozwiązania. Przedstawiciel klienta też o tym wiedział, ale ktoś musiał pójść na urlop i widocznie zastępca nie sprawdził sytuacji, zanim wysłał maila.
Potem długo rozmawiałyśmy. Przykra sprawa, ale miałam wrażenie, że jest w tym wszystkim taka pogodna i pogodzona z losem. To było jakieś takie… niesamowite i inspirujące. Miałam wrażenie, jakby to ona bardziej mnie pocieszała niż ja ją.
– I czego Cię to nauczyło? – zapytała Ania
– Żeby nie oceniać niczego z góry zanim nie zbiorę informacji….
– Coś jeszcze?
– No tak… że tak czasem myślę, gdy wpadam w zły nastrój. Widzę tylko negatywne aspekty rzeczywistości. Oceniam, jestem wściekła. Wyrażam swoją złość wobec ludzi i nie przebieram czasem w słowach. Sytuacje bywają różne.
Z drugiej strony widzę, że w ten sposób opowiadam o rzeczywistości w ciemnych barwach, narzekam, stękam, wściekam się i wszystko wydaje mi się złe, niesprawiedliwe, straszne. Wszystko jest pechem, a gdy już nie mam kogo opierniczać, zaczynam atakować samą siebie. I wtedy wchodzę w rolę ofiary.
– Ofiary? – zapytała Ania nieco zdziwiona tym świadomym wyznaniem. Widziała jak na twarzy Małgosi grymas złości zamienił się w spokój.
– Tak… Ofiary samej siebie. Mam wtedy poczucie, że jestem beznadziejna…
– A jak byś się chciała czuć?
– Chciałabym być spokojna tak jak teraz… i świadoma. Zamiast reagować, po prostu obserwować i świadomie widzeć szerszą perspektywę, a ponad wszystko wolę widzieć świat w lepszych barwach. Nasza rozmowa uświadomiła mi, że tak naprawdę, to co widzę jest tylko i wyłącznie kwestią mojej koncentracji. Jeśli koncentruję się na moich negatywnych emocjach to widzę wszystko w ciemnych barwach, natomiast jeśli jest mi dobrze, zachowuję się jak największa optymistka.
– Jak w takim razie chciałabyś widzieć swój świat? – zapytała Ania
– Ta optymistyczna wersja bardziej mi się podoba.
– To na co czekasz?
– Noooo – Małgosia zawahała się, ale po jej twarzy widać było, że coś się intensywnie zmienia w jej postrzeganiu rzeczywistości – Jak mam to zrobić?
– Myślę, że wiesz, ale jeśli się zgodzisz, to zaproponuję zadanie, które może Ci ułatwić sprawę.
– No ok. Zgadzam się. Czy to jedno z tych Twoich zadań coachingowych?
– Tak. To jedno z nich – uśmiechnęła się Ania
– Napisz tę historię jeszcze raz, ale widząc tylko pozytywne aspekty i jednocześnie to, czego się z niej nauczyłaś
– Dobrze. Przyjmuję zadanie. Kiedy chcesz je dostać?
– Daj sobie spokojnie tydzień i potem możesz to do mnie wysłać.
– Zgoda
* * *
Czego Cię uczy ta opowieść?
Jakie historie piszesz o sobie samym?
Jak historie, które o sobie piszesz wpływają na Twoje codzienne samopoczucie i Twoją aktywność?
W jaki sposób historie blokują niektóre Twoje aktywności?
Jak chciałabyś zmienić swoje historie, żeby czuć się lepiej i osiągać więcej?
Jeśli uważasz, że potrzebujesz pomocy w tym obszarze, zapisz się na bezpłatną konsultację już dziś!
Wspaniała historia. Coaching prosty i perfekcyjny.Dotarcie do sedna i zmiana. Brawo!
Genialne. Proste i genialne.
W trudnych momentach przystanąć, odzyskać spokój i spojrzeć na wszystko z góry – ciężka sprawa. Trzeba trenować.
Przyjemna historyjka z morałem:) Opowiadanie napisane w przystępnej formie i chętnie się czyta- brawo dla autorki! Blokada aktywności występuje u mnie od kiedy moje historie opierają się na mojej niewolniczej pracy, a innych sukcesy na dotacjach z Unii Europejskiej. Pozdrawiam i powodzenia.