https://youtu.be/bio1Jf78Z0U

Jednym z najczęściej zadawanych pytań w trakcie warsztatów o emocjach oraz asertywności, jest to zawarte w tytule niniejszego artykułu. Wiele kobiet ma problem z przypisywaniem sobie odpowiedzialności za emocje innych osób. Jest tak z kilku powodów, które wyjaśnię w niniejszym artykule. To poczucie winy potrafi skutecznie blokować realizację własnych planów oraz uciążliwie odbierać energię.

 

O czym będzie ten artykuł?

Poruszam temat bardzo ważny, gdyż wiele osób nawet nie zdaje sobie sprawy z tego jak wiele spustoszenia w ich życiu robi poddawanie się temu szkodliwemu schematowi. Z tego też powodu dzisiaj odpowiem na trzy podstawowe pytania.

  1. Dlaczego warto podążać za własnymi potrzebami?
  2. Z czego naprawdę wynikają uczucia i emocje drugiego człowieka?
  3. Czym tak naprawdę jest stawianie granic?

 

Awantury i kac moralny

Jak często kobiety mają problemy ze stawianiem granic? Dzieje się tak wtedy, gdy kojarzą asertywność z poczuciem winy. Jakiś czas temu pracowałam z klientką, która za każdym razem, gdy miała zareagować w sposób asertywny czuła się winna, niepewna i najchętniej oddałaby odpowiedzialność drugiej osobie. Powodowało to duże spustoszenie w jej życiu, gdyż większość osób wokół wykorzystywało tą jej cechę. Ona natomiast czuła się coraz gorzej, aż w końcu reagowała wściekłością i awanturą, po których miała “kaca moralnego”. I tak w kółko. Funkcjonowanie w tego typu schemacie nie tylko jest mało korzystne dla człowieka, który odtwarza taki wzorzec. Jest też bardzo irytujące dla otoczenia, które nie potrafi zrozumieć źródła wybuchów emocjonalnych, skoro na co dzień wszystko jest w porządku.

 

Dlaczego warto podążać za własnymi potrzebami?

“Najważniejsze, aby ludzie wokół byli zadowoleni, a ja stale jestem na końcu!”

Ten problem powtarza się u osób, które deklarują problemy z asertywnością. Większość z nich tkwi w iluzji bycia dobrym człowiekiem, który dba o innych. Niestety na głębszym poziomie, Ci ludzie nie robią tego wszystkiego dla innych, tylko dla siebie. Dlaczego? Dlatego, że pod ich intencjami ukryte jest poczucie winy, którego za wszelką cenę chcą uniknąć. Dlatego stawiają innych na pierwszym miejscu sądząc, że w ten sposób unikną nieprzyjemnego dyskomfortu. Tak – wiem! Ta świadomość nie podoba się wielu ludziom, którzy zauważają u siebie ten mechanizm. Z drugiej strony zobaczenie prawdy pozwala im podjąć kroki i dokonać zmiany we własnym życiu. Na czym ma ona polegać? Polega na zauważeniu, że potrzeby wszystkich są równie ważne, ale zajęcie się sobą jest priorytetem, gdyż  jedyną osobą, która może to w pełni zrobić jesteś Ty. Równowagę tworzy się poprzez rozpoczęcie od siebie, a dopiero potem zajmowanie się potrzebami innych ludzi. Ponadto spełniając potrzeby innych za nich odbierasz im tę niepowtarzalną możliwość, aby zbudowali odpowiedzialność za własne życie oraz nauczyli się samodzielności. Chciałabym też, abyśmy się dobrze zrozumiały. Tu nie chodzi o to, aby zarzucić wspieranie i pomaganie innym. Chcę Ci pokazać, że Twoje życie leży tylko i wyłącznie w Twoich rękach. Jeżeli nie zajmiesz się nim w pierwszej kolejności, nikt tego za Ciebie nie zrobi. Potem nie starczy Ci zasobów i energii, aby zająć się innymi, gdyż będziesz prawdopodobnie zbyt sfrustrowana, zmęczona i niezadowolona. Podsumowując, aby móc się dzielić, trzeba mieć czym!

 

Z czego naprawdę wynikają uczucia i emocje drugiego człowieka?

Obwinianie innych za własne stany emocjonalne jest wynikiem nieświadomości, braku wiedzy i zrozumienia, skąd się biorą emocje i jakie są ich prawdziwe przyczyny. Emocje niskie, związane ze stresem, takie jak smutek, złość czy żal, uruchamiają się w człowieku pod wpływem bodźców. Najczęściej nie powstają one teraz, tylko są wynikiem uwarunkowań, pochodzących z przeszłości, gdy byliśmy dziećmi. Większość tych wzorców powstaje do szóstego roku życia. Potem, w dorosłym życiu, człowiek jedynie reaguje, gdyż uruchamiają się te wzorce, pod wpływem bodźców, jakie umysł skojarzył z danym stresem. Co to oznacza? Podam przykład. Jeśli ktoś w dzieciństwie miał ojca, który wymuszał posłuszeństwo krzykiem – to prawdopodobnie w dorosłym życiu może być wycofany wobec osób płci męskiej i reagować dużym stresem na podniesiony głos i próby zdominowania przez nich sytuacji. To oznacza, że spotkany człowiek płci męskiej uruchamia tylko wzorzec, a nie jest jego realną przyczyną. W tym sensie można powiedzieć, że jest nauczycielem, który pomaga zauważyć, że ktoś ma problem i daje mu szansę na przepracowanie tego. Z tego powodu poczucie winy z powodu emocji innych ludzi i reagowanie zgodnie z tym jest bezsensowne, bo odbiera to im odpowiedzialność za własne uczucia i przeszkadza w rozwoju.

 

Czym tak naprawdę jest stawianie granic?

W kontekście powyższych argumentów stawianie granic jest przede wszystkim procesem, pozwalającym na spełnianie własnych potrzeb. Pomaga Ci się rozwijać. Obie rzeczy sprzyjają Tobie, jak również wszystkim ludziom wokół. Zauważ, że szczęśliwa kobieta będzie pozytywnie wpływać na swojego męża czy partnera, dzieci, a także przyjaciół i innych bliskich. Czy znajdą się osoby, którym to się nie spodoba? Owszem! Dlaczego? Dlatego, że w ten sposób prawdopodobnie Twoja postawa przypomni im o tym, o czym sami zapominają. Dlatego warto stawiać granice i dbać o siebie, bo w ostatecznym rozrachunku daje to dużo więcej pozytywnych efektów, niż podążanie za wzorcem, o którym pisałam powyżej.

 

Jeżeli masz problemy z asertywnością…

Jeśli brak asertywności przeszkadza Ci w codziennym życiu i chciałabyś zrobić z tym wreszcie porządek mam dla Ciebie propozycję. Zapraszam Cię na bezpłatną konsultację, podczas której odbędziesz trzydziesto-minutową sesję. Dzięki niej określisz na jakim etapie życia jesteś oraz dokąd zmierzasz. Następnie podejmiesz decyzję czy i który z moich programów dla kobiet, jest na tym etapie życia najbardziej odpowiedni dla Ciebie. Możesz zapisać się tutaj: http://martagierlinska.pl/bezplatna-konsultacja/

Komentarze

comments